Wlasny darmowy sklep internetowy

Idąc za przykładem działających już sklepów internetowych, własny e-biznes można uruchomić na wiele różnych sposobów. I każdy pokazuje, że warto.

Pasja

„Powiedzieliśmy sobie kiedyś: stop! Czas zwolnić, rozejrzeć się dookoła, posmakować życia – dosłownie. Mieć wreszcie czas dla siebie i dla przyjaciół. Banalne? Niemożliwe? Też tak myśleliśmy!” – piszą na stronie swojego sklepu założyciele WinaSalute.pl. Wielcy miłośnicy wina i czerpania z życia całymi garściami. Po tym, jak postanowili zatrzymać się i zastanowić nad swoją przyszłością, zdecydowali, że to właśnie pasja i miłość do wina będzie ich pomysłem na życie.
„Emocji, które towarzyszą smakowaniu wina nie da się wyrazić słowami, trzeba je poczuć, zrozumieć a później czerpać z nich tylko czystą przyjemność. Poczuj to z nami, zapraszamy. Salute!” – zachęcają, oferując w swoim sklepie wszystko, co potrzebne, by życie smakowało lepiej.
Po blisko dziesięciu latach sprzedaży przez internet, właściciele WinaSalute.pl wspominali, że najtrudniejsze dla nich było przekonanie ludzi do kupna towaru, którego smaku ani zapachu nie mogą poczuć na odległość. Ale to nie była przeszkoda nie do przejścia. Sami pokory nauczyli się we Włoszech, obserwując tamtejszych winiarzy przy pracy i to za ich wzorem zaczęli zarażać pasją do tego trunku innych, w Polsce. Jak widać skutecznie.

Przyjemność

„Pewnie mi nie uwierzycie, ale sklep stworzyłem dla przyjemności praktycznie w stu procentach własnymi rękoma i tak też go chciałem traktować” – to z kolei słowa szefa The Bushy Beard, sklepu internetowego, który pomaga wszystkim brodaczom i wąsaczom w codziennej pielęgnacji swoich zarostów. A tych dzisiaj, na fali mody na brodę, wciąż przybywa. Tu plan był prosty: otworzyć biznes, który wynika wprost z zainteresowań właściciela i który będzie przyjemnym dodatkiem do codzienności, nie obowiązkiem, ale… „Ale życie bardzo szybko zweryfikowało moje plany i okazało się, że muszę wybierać: albo odpuścić, albo trochę bardziej pochylić się nad tematem” – wspomina. „Postanowiłem wtedy, że szkoda mi już tego co zrobiłem i skoro sklep musi być bardziej na poważnie niż zakładałem, trochę się do niego przyłożyłem i dopracowałem.” Więcej włożonej pracy nie zabiło jednak pierwotnej przyjemności. Dziś The Bushy Beard to idealne miejsce, w którym „każdy mężczyzna znajdzie coś dla siebie, a każda kobieta pomysł na wspaniały prezent dla swojego mężczyzny”. I wszyscy są zadowoleni.

Potrzeba

„Sam pomysł na sklep narodził się z moich własnych potrzeb. Miałam wtedy iPhone’a 3G i chciałam go jakoś zabezpieczyć, jednak nie mogłam znaleźć etui, które spełniałoby moje wymagania co do wyglądu. A musiało się wyróżniać i nie mogła to być zwykła, czarna wsuwka ze skóry. Szukałam czegoś kolorowego, wesołego” – opowiada pomysłodawczyni i właścicielka iThings.pl. Jej sklep, jak łatwo się domyślić, to przyjemna alternatywa dla tych użytkowników urządzeń Apple, którzy szukają akcesoriów sprawdzonych, pewnych i jednocześnie na swój sposób wyjątkowych. „Najpierw zamówiłam na eBayu kilka sztuk kolorowych etui, jedno dla siebie, pozostałe wystawiłam na Allegro. Jako że sprzedały się niemal od razu, zaczęłam realizować pomysł na otwarcie sklepu z akcesoriami do iPhone’a” – wspomina. Tak też można. Rynek jest ogromny, konkurencja spora, ale dla każdego jest tu miejsce. Liczy się tylko dobry pomysł i atrakcyjna oferta.

Zajawka

Myślałeś kiedyś, żeby sprzedawać koszulki z nadrukowanymi memami? Żaden oryginalny pomysł, prawda? Koszulek na rynku jest w opór, trudno wszystkie takie biznesy ogarnąć. Ale – jak pokazuje przykład Roobenswear.pl, nieważna jest ilość, a jakość. „Jakość zawsze była dla mnie priorytetem” – mówi pomysłodawca Roobenswear i fanpage’u Rubens Był z Bytomia, od którego tak naprawdę wszystko się zaczęło. Najpierw w sieci pojawiały się zabawne memy łączące obrazy flamandzkiego malarza, Rubensa, z gwarą śląską, a kiedy ludzie zaczęli robić wokół nich coraz większy szum – memy wskoczyły na koszulki. „Jo ci kozała pić ta gorzoła?” Nieważne kto. Ważne, że działa.

Miłość

„Zaczęłyśmy kilka lat temu od pieczenia psiastek, czyli najwyższej jakości ręcznie wypiekanych ciastek z najlepszych składników, opartych na specjalnych recepturach (także hipoalergicznych). Nasze ciastka od początku są wyrazem miłości i sposobem na zapewnienie czworonogom naprawdę zdrowych przysmaków” – tak właśnie powstała Psiastkarnia, polska i internetowa ciastkarnia dla psów, w której każdy świadomy właściciel, znajdzie coś odpowiedniego dla swojego psa. Co ciekawe, ten biznes najpierw miał działać jako sklep stacjonarny. Dla wielu ludzi to w końcu pierwszy wybór – jeśli zakładać jakiś biznes, to w formie butiku, sklepu w pasażu, albo galerii… Ale chcąc zainteresować swoją ofertą jak największą grupę odbiorców już na starcie, placówka stacjonarna stanowi jednak spore ograniczenie. Co innego internet. „Tak jak wielu młodych przedsiębiorców, musiałyśmy od czegoś wystartować, żeby upowszechnić nasz unikalny biznes. A taką możliwość w stosunkowo krótkim czasie daje właśnie biznes internetowy” – mówią pomysłodawczynie. Cytując więc klasyka, brawo wy.

Z pasji więc, z potrzeby, zajawki, przyjemności, a może miłości? Nieważne, czy otwierasz pierwszy, czy dodatkowy sklep internetowy. Zawsze możesz spróbować.