10, 20, 50, nawet 70% – takimi rabatami kusiły sklepy internetowe przy okazji tegorocznego Black Friday. To już pewne – nowego ulubionego święta zakupowego Polaków.

Jeszcze rok, dwa lata temu mówiło się, że ten „amerykański wymysł” u nas się nie przyjmie. Bo mamy swoje mikołajki, mamy sezonowe wyprzedaże, i nie będzie nam Wujek Sam mówił, kiedy ceny należy obniżać. I rzeczywiście, rozpoznawalność Black Friday czy Cyber Monday wśród polskich sprzedających i kupujących, była w ostatnich latach na niskim poziomie – nie przekraczała 50% odpowiedzi w badaniach. W tym roku jednak, jak informował TNS Kantar – aż 87% badanych wiedziało, czym jest Czarny Piątek i co więcej – zamierzało przy jego okazji wydać trochę pieniędzy. Średnio – 340 zł, z czego najwięcej chcieli wydać mężczyźni (408 zł, przy 271 zł kobiet). Na co najchętniej? Jak donosił za TNS Kantar serwis Polizecommerce.pl: „Najbardziej chodliwymi towarami są w tym okresie ciuchy, buty i inne akcesoria (57%), dalej elektronika (43%), a także artykuły dla domu i ogrodu (13%)”.

Sprawdziliśmy, jak te prognozy mają się do rzeczywistych zakupów – analizując dane z zamówień realizowanych w Black Friday, czyli 23 listopada 2018 roku właśnie. Odzież faktycznie miała spore wzięcie, ale lepiej w sklepach internetowych Shoper sprzedawały się jednak produkty z kategorii „Zdrowie i uroda”. W sklepach tej branży odnotowaliśmy też największe zamówienia. Na przeciwległym biegunie – prezenty i gadżety oraz książki i multimedia, o czym zdecydowały zapewne najmniej korzystne rabaty. W sklepach z ciuchami czy w perfumeriach internetowych łatwiej było znaleźć okazjonalne, duże obniżki, które zachęcały do zakupów, w e-księgarniach czy sklepach z upominkami były one zdecydowanie mniejsze.

 

 

Black Friday, a po nim także Cyber Monday, to wciąż święta spontanicznych zakupów. I na których korzystają przede wszystkim ci, którzy potrafią przygotować na tę okoliczność naprawdę atrakcyjne przeceny. Mniejsi sprzedawcy liczą, że przyciągną do siebie kupujących bliżej 6 grudnia i w kolejnych dniach – na zakupy świąteczne.

Polacy śmielej co prawda bowiem ruszają na nie w listopadzie – i coraz częściej Black Friday jest dniem, kiedy można już zebrać pokaźny zestaw gwiazdkowych upominków – ale jednak najwięcej prezentów kupujemy nadal w grudniu. Wrzesień, październik i listopad to wciąż mimo wszystko czas „zakupów bez planu”. Motywowanych okazjami, niekoniecznie faktyczną potrzebą zakupową.

 

Sami sprzedający zachowują jednak zimną krew. Pytani o tej porze roku, jakich skoków spodziewają się po gorączce przedświątecznych zakupów, najczęściej prognozują ruch podobny do tego, co przed rokiem. Choć chcieliby, żeby były znacznie lepsze. Jak my wszyscy, oczywiście.