Sklep internetowy społeczność

Przykład sklepu internetowego NancyAkcesoria.pl pokazuje, że porzucenie pracy w korporacji i nowy start z własnym biznesem to może i odważna, ale opłacalna decyzja. Przeczytaj historię Magdaleny Kuci-Ochal i jej marki.

 

Magdaleno, opowiedz tym, którzy jeszcze nie wiedzą, kiedy zaczęłaś myśleć o własnym biznesie? Pamiętasz pierwszą myśl o własnym sklepie internetowym NancyAkcesoria.pl?

Pomysł na sklep zrodził się, kiedy… zamówiłam kiedyś przez internet etui do telefonu. Przyszło zniszczone, zapakowane w brzydkie opakowanie, wyglądało zupełnie inaczej niż na zdjęciu. Zdecydowanie różniło się od tego, które zamawiałam. Kiedy chciałam je zareklamować, nie uzyskałam odpowiedzi od biura obsługi klienta.

Wtedy pomyślałam, że wezmę sprawy w swoje ręce i stworzę markę, której działalność będzie perfekcyjna, a wszystko dopięte na ostatni guzik. Chciałam mieć wiernych i zadowolonych klientów. Jako że od zawsze interesowałam się modą, a dodatki w postaci futerałów na telefony, etui na laptopy czy planery są świetnym uzupełnieniem stylizacji, pomyślałam, że zacznę sprzedawać właśnie to. Byłam przekonana, że się w tym odnajdę. W końcu to moja pasja.

 

Przeczytaj także:
Pierwszy, dodatkowy, może z pasji? Czym się kierować przy uruchamianiu sklepu online?

 

Stworzyłaś więc swój sklep oparty na swoim hobby.

Zdecydowanie tak. Bazowałam na tym, czym lubię się zajmować. Pierwsza więc była pasja, która zrodziła pomysł na biznes. Uwielbiam działać i robić różne rzeczy, jestem wulkanem energii, zatem świetnie sprawdzam się jako właścicielka firmy.

 

Źródło: www.nancyakcesoria.pl

 

Pamiętasz, z jakimi problemami borykałaś się na początku? Co sprawiało ci najwięcej trudności, gdy dopiero zaczynałaś?

Najtrudniejsze były formalności. Założenie działalności, faktury, kasa fiskalna, księgowość. To wszystko mnie przerażało, na szczęście trafiłam na kompetentną osobę, która mi w tym wszystkim pomogła.

W przypadku obsługi sklepu internetowego radziłam sobie sama, nie było to zbyt trudne. Przy optymalizacji niektórych funkcjonalności korzystałam z pomocy nieocenionych specjalistów z działu Customer Success w Shoper, w szczególności pana Dominika, który podpowiadał, co poprawić, by sklep sprzedawał lepiej.

Co dzisiaj wyróżnia go na tle konkurencji?

Postawiłam na piękne, pachnące opakowania, najwyższej jakości produkty. Nikt oprócz mnie nie ma możliwości personalizacji swoich produktów. Klient, a raczej klientka – bo w moim sklepie najczęściej kupują właśnie one – mogą zamówić takie etui, jakie tylko sobie wymarzą. Wytrzymałe, z dowolnym grawerem, w odpowiednim rozmiarze, a przede wszystkim pasujące do ich gustu. Stawiam też na niezwykłą dbałość o obsługę. Słucham swoich klientek, czasem nawet zostawiam w ich rękach decyzję o dodaniu do asortymentu nowych produktów.

 

Sklep internetowy Instagram

Źródło: instagram.com/nancyaccessories

 

Sprzedajesz pod adresem nancyakcesoria.pl, ale też mocno udzielasz się w social mediach, zwłaszcza na Instagramie. Sprzedawca znany i lubiany ma w internecie łatwiej?

Znany i lubiany na pewno ma ułatwiony start, ale tylko start. W miarę upływu czasu odbiorcy weryfikują jednak, czy ich cenny czas i pieniądze warto poświęcić właśnie na niego. Wartość budowaną jedynie na wyglądzie trudno jednak wybronić. Dlatego staram się dbać o przekazywane innym treści, bo wiem, że to ważne dla budowania własnej społeczności. Chcę, by ci, którzy mnie obserwują, a także kupują moje produkty, byli zadowoleni.

 

Przeczytaj także:
Opinie w sklepie internetowym – dlaczego są takie ważne?

 

Jak oceniasz szanse na rozwój sklepu internetowego w twojej branży?

Uważam, że szanse na rozwój sklepu internetowego w mojej branży są bardzo duże. Każdy może zacząć działać w e-commerce. Produktów, które sprzedaję, używa praktycznie każdy, zatem rynek zbytu jest tu bardzo duży.

OK, to na koniec powiedz, jakiej wskazówki udzieliłabyś innym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z e-biznesem?

Hmm… Myślę, że najważniejszą kwestią jest ta, by się nie poddawać. Każdy ma lepsze i gorsze momenty, jednak czasami trzeba zrobić jeden krok w tył, żeby zrobić dwa do przodu.