Zakupowe szaleństwo na Black Friday to dobra okazja, by sprawdzić ile jest w stanie rzeczywiście wytrzymać sklep internetowy w modelu SaaS. Przeciwnicy rozwiązań abonamentowych – to coś dla was.

„Dużego sklepu nie da się prowadzić na SaaSie”… „Jak nie masz dedyka to nie dasz rady obsłużyć dużego ruchu”… Podobnych wpisów na forach i stronach poświęconych sklepom internetowym można znaleźć setki, jeśli nie tysiące. Bo przyjęło się mówić, że sklep sprzedawany jako usługa (czyli SaaS) to nie jest rozwiązanie ani dla dużych e-biznesów, a już na pewno nie dla tych, które muszą obsłużyć duży ruch. Przyjęło się dawno temu, kiedy podział na SaaSy i rozwiązania dedykowane, był rzeczywiście wyraźny. Dziś, żeby sprawdzić stan faktyczny, trzeba zajrzeć, co się pod tymi określeniami naprawdę kryje. Odsłońmy więc kurtynę milczenia i przekonajmy się, na co przy sklepie w modelu SaaS można rzeczywiście liczyć?

Jak się obsługuje duży ruch na SaaSie

Pisaliśmy już kiedyś na tym blogu o sklepie Kruger & Matz, który wiosną 2016 roku zlecił w telewizji reklamę, za którą poszedł spooory wzrost zainteresowania jego ofertą. Atrakcyjne produkty i ceny na ekranie telewizora przyciągnęły na stronę sklepu w ciągu paru minut kilka tysięcy nowych klientów, a żaden z nich nie zobaczył komunikatu o niedostępności strony, albo innego rodzaju błędu. Już wtedy wskazywaliśmy, że sklep zorientowany na ponadprzeciętny ruch może spokojnie pracować na oprogramowaniu SaaS.

Dwa lata później z chęcią odświeżymy te wnioski, tyle że już w oparciu o wyniki z 23 listopada 2018 – czyli zakupowego Czarnego Piątku. Tym razem za przykład posłużą nam dane z dwóch najlepiej sprzedających tego dnia sklepów – przedstawicieli wiodącej w e-commercie branży odzieżowej, która wygenerowała ponad 20% wszystkich zamówień, jakie złożono w tym roku w trakcie Black Friday.

Co ważne: żaden z tych sklepów nie doświadczył w tym czasie niedostępności usługi. Klienci mogli w nich kupować bez utrudnień. I jak widać na wykresach poniżej – robili to szumnie od rana do wieczora.

 

Że sprzedawać z powodzeniem można na SaaSie potwierdzają też inne dane: 92% sklepów na platformie Shoper zanotowało zdecydowanie lepszy wynik zakupowy niż w Black Friday 2017 roku. Wartość transakcji z 23 listopada była też o 301 proc. wyższa niż średni wynik osiągany przez sklepy Shoper w październiku 2018. Wyniki sprzedaży niektórych z pokazują również, że w ciągu jednego Czarnego Piątku zarobiły więcej niż normalnie w tydzień.

Więcej, szybciej, stabilniej

Cytowaliśmy już tutaj kiedyś Google: prędkość równa się przychody. A już zwłaszcza w takie dni, jak Black Friday. Klienci walą do sklepów drzwiami i oknami, szybko chcą złowić upragnioną promocję, liczy się każda sekunda, a… strona sklepu ładuje się przez długie sekundy.

Tylko przy 8-sekundowym wczytywaniu się strony – zgodnie z wyliczeniami Google – jej właściciel traci aż 28% użytkowników, zniecierpliwionych czasem ładowania. Im strona ładuje się dłużej, tym ten odpływ potencjalnych klientów jest oczywiście znacznie większy.

Dlatego tak ważna w codziennej pracy sklepu, a już zwłaszcza w dobie wzmożonych zakupów, jest elastyczna i autoskalowalna infrastruktura, której wydajność automatycznie dopasowuje się do aktualnego ruchu na stronie. Korzystają z niej sklepy pracujące na oprogramowaniu Shoper Premium, które zapewnia technologię Premium Cache (odpowiadającą za nawet 10x szybsze ładowanie podstron sklepu) i stabilną pracę, niezależnie od obciążenia.

W trakcie Black Friday… 75% całego ruchu w sklepach Shoper zostało obsłużone w czasie krótszym niż 195 milisekund.

 

I to rzeczywiście przewaga SaaSa – o czym wspominali specjaliści z firmy Mamezi Studio, posiadający bogate doświadczenie we wdrożeniach i integracjach sklepów internetowych:

„Utrzymywaliśmy wcześniej sklepy naszych klientów na serwerach VPS, z dedykowanymi zasobami RAM, CPU i stałą, dedykowaną opieką administratora. Niestety, ani serwery o niekiedy naprawdę mocnych parametrach (co też oczywiście przekładało się na ich wysoki koszt miesięczny), ani dodatkowe zaawansowane zabiegi optymalizacyjne, w postaci cache’owania (m.in Memcached, Opcache) czy specyficznych tuningów bazy i serwera pod konkretnego klienta, nie gwarantowały bezproblemowego działania sklepów. Oczywiście serwery radziły sobie całkiem dobrze na co dzień, ale w trakcie wzmożonego ruchu, np. w trakcie wyprzedaży, kampanii TV czy akcji promocyjnych z influencerkami z Instagrama, sprawiały, że serwer nie był w stanie obsłużyć tego nagłego skoku ruchu i padał w najważniejszym momencie. Tymczasem SaaSa żadnemu z naszych klientów jeszcze zabić się nie udało i to nawet w tak wybitnie trudnym okresie, jak np. Black Friday, gdzie cała infrastruktura platformy Shoper musiała być wielokrotnie bardziej obciążona”.

Czy ktoś wcześniej mówił, że „dużego sklepu i ruchu nie da się ogarnąć na SaaSie”? Zapraszamy do nas.